Odwiedziło nas
Liczniki na stonę
Stan od dnia
05.09.2012r.

A+ | A-








Wspierają
Muzeum w Łęczycy
w 2015 r.:













Zajęliśmy II miejsce !!!




Dawny zakład karny w Łęczycy już po raz drugi stał się gospodarzem dużej imprezy artystycznej. W ramach 7. edycji Fotofestiwalu przy dźwiękach zespołu Plastic Bag otwarto "Przestrzenie wolności" - wystawę wartą obejrzenia, choć nierówną.

Początki sąsiadującej z zamkiem budowli sięgają XIII w. Przez 500 lat mieścił się tu klasztor i kościół dominikański. Pod koniec XVIII w. władze pruskie zadecydowały o zamianie przeznaczenia na więzienie.

Kolejne przebudowy sprawiły, że o dawnym budynku, który ostatni więźniowie opuścili w grudniu 2006 r., świadczą znikome ślady: fragment prezbiterium, sklepienia czy klatki schodowej. Ponad pół roku temu dzięki współpracy z łódzkimi uczelniami (Akademią Sztuk Pięknych i Akademią Muzyczną) po raz pierwszy więzienne korytarze i cele zapełniły się realizacjami artystycznymi.

Zniewolenie na różne sposoby

W obecnej wystawie biorą udział głównie studenci i pedagodzy ASP oraz Wydziału Artystycznego WSHE, a także garstka zaproszonych gości z zewnątrz oraz zespół więźniów i pracowników Zakładu Karnego w Garbalinie. Lista uczestników liczy aż 50 nazwisk, w większości znanych już łódzkiej publiczności. Obok nich pojawili się debiutanci. Tak wysoka liczba osobowości artystycznych zawsze pociąga za sobą mnogość punktów widzenia i interpretacji tematu. Po obejrzeniu łęczyckiej wystawy nasuwa się jednak zasadnicze pytanie: Gdzie był kurator? Marek Domański, odpowiedzialny za projekt i autor jednych z ciekawszych pokazanych w więzieniu prac przyznaje, że nie narzucał ograniczeń formalnych i ideowych.

...

Otwarta formuła sprawiła, że w tytułowej "przestrzeni wolności" większość prac snuje opowieści o podobnych sposobach zniewolenia, natomiast na plan dalszy schodzą bardziej wymagające realizacje, które wykorzystując otoczenie więziennych murów w centrum zainteresowań stawiają zagadnienie wolności. Niespójność nie równa się tu niestety różnorodności. Brak zapowiadanego dialogu w symboliczny sposób odzwierciedla zresztą sposób ekspozycji - każdy artysta dysponuje własną celą, w której w oderwaniu od innych prezentuje indywidualne refleksje.

Słabe punkty wystawy stanowi także pokazanie prac powielających oklepane już pomysły (powtarzający się wielokrotnie motyw rozbicia ciała u Magdaleny Wasiak, Małgorzaty Bienias, Izabeli Rogaczewskiej) czy powierzchownie dotykających problemu (Marta Brzezińska). Instalacja Magdaleny Kocemby odznacza się taką dosłownością, o jaką nie pokusili się więźniowie zakładu w Garbalinie, podobnie interpretujący temat projektu. Prace Agaty Bielskej czy Aldony Siech nie zyskały na wartości dzięki specyficznemu kontekstowi, w efekcie sprawiając wrażenie trochę przypadkowo wyciągniętych z portfolio.

Portrety przez wizjer

Abstrahując od założeń kuratorskich na wystawie możemy obejrzeć wiele interesujących prac. Uwagę przyciągają tę, których twórcy umiejętnie wykorzystali kontekst więzienia. Adam Klimczak zaanektował dwie cele. "Dźwięki" (tak nazywano cele dla agresywnych więźniów) oraz tzw. celę kalefaktorów (tych, którzy roznoszą posiłki) łączy motyw twarzy oglądanej przez wizjer i naruszającej naszą bezpieczną pozycję obserwatora z zewnątrz. Film Mariusza Sołtysika przewrotnie uniemożliwiając wejście do celi, pozwala przyjąć punkt widzenia osoby więzionej. W ciekawy sposób skontrastował wartości zniewolenia i wolności Paweł Piłat projektując na ścianę celi widoki lasu, które możemy śledzić tylko poprzez wizjer w drzwiach. Interesującą strategią posłużył się Maciej Bohdanowicz konfrontując odbiorcę z intensywnym światłem, którego identyfikacji pomagają towarzyszące fotografie. Wreszcie wydająca się żyć własnym życiem realizacja duetu Małgorzata Bienias i Marek Domański.

Osobną grupę stanowią nie wpisujące się tak silnie w kontekst otoczenia, ale również warte uwagi prace. Karolina Posiewka wprowadza odbiorcę w system nielogicznie rozmieszczonych ścianek pełnych irracjonalnych znaków zakazu. Film Elżbiety Wysakowskiej-Walters poprzez relację studentki z Plymouth mówi m.in. o potrzebie przełamania ograniczeń, zagadnienia samotności i niezrozumienia dotyka instalacja Katarzyny Gołębiowskiej. Jolanta Gawryś z Torunia zwróciła uwagę na tatuaż jako specyficzną przestrzeń wolności i manifestacji "ja". To tylko wybrane przykłady dzieł, zasługujących na wyróżnienie.

Większość wymienionych prac niewątpliwie zyskała na wpisaniu w zaproponowany przez Domańskiego kontekst, natomiast poprzez brak umiejętnie skonstruowanej narracji odczytanie ich w nowym świetle może okazać się utrudnione. Więzienie łęczyckie oferuje szerokie możliwości wystawiennicze i na pewno powinno w przyszłości gościć duże przekrojowe imprezy artystyczne. Do zalet "Przestrzeni wolności" należy pokazanie szeregu prac głównie młodych twórców korzystających z nowych technologii i wypowiadających się poprzez instalację, fotografię i wideo art. Ponieważ tego typu przedsięwzięcia wciąż należą w Łodzi do rzadkości, wystawę w Łęczycy polecam każdemu zainteresowanemu sztuką współczesną.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź


Autor: Adam Klimczak

Autor: Jolanta Gawryś


Autor: Paweł Piłat

Autor: Karolina Posiewka

muzeum@zamek.leczyca.pl

Muzeum w Łęczycy, ul. Zamkowa 1, 99-100 Łęczyca,
Biuro: tel/fax (0-24) 721-89-97, Zamek-obsługa turystyczna: tel. (0-24) 721-24-49, www.zamek.leczyca.pl, e-mail:muzeum@zamek.leczyca.pl


Informujemy, iż na stronie zamek.leczyca.info.pl są wykorzystywane pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszego serwisu. Jeśli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Dowiedz się jak to zrobić i przeczytaj naszą Politykę Cookies.

administrator M.Koperkiewicz